SOLAS 1914

Wróćmy do samego Titanica …

Katastrofa Titanica z 12 kwietnia 1912 roku wywołała istne trzęsienie ziemi w prawie morskim. Uświadomiła decydentom, że sama obecność najnowocześniejszych nadajników na pokładzie to za mało – bez sztywnych procedur sprzęt bywa bezużyteczny.

Wkrótce po tragedii zwołano w Londynie konferencję, która zaowocowała powstaniem w 1914 roku pierwszej konwencji SOLAS (Safety of Life at Sea). Wprowadzono wtedy żelazne zasady radiokomunikacji morskiej, których fundamenty trzymają się do dziś:

1. Całodobowy nasłuch radiowy

Największym absurdem nocy, w której zatonął Titanic, był fakt, że zaledwie kilkanaście mil dalej stał statek SS Californian. Jego operator radiowy poszedł jednak spać, wyłączając odbiornik zaledwie 10 minut przed tym, jak Titanic zaczął nadawać wezwanie o pomoc. Nowe przepisy wymusiły, by wszystkie statki pasażerskie (powyżej 50 pasażerów) miały wystarczającą liczbę radiooficerów, aby utrzymać nieprzerwany, 24-godzinny nasłuch.

2. Koniec wojen korporacyjnych (Interoperacyjność)

Przed 1912 rokiem rynek zdominowany był przez firmę Marconiego (Wielka Brytania/USA) oraz Telefunken (Niemcy). Marconi surowo zabraniał swoim operatorom komunikowania się ze statkami, które miały sprzęt konkurencji (z wyjątkiem skrajnych sytuacji ratunkowych, co i tak bywało ignorowane). Tworzyło to patologiczne sytuacje na wodzie. Nowe prawo ucięło to z dnia na dzień: nakazano bezwzględną łączność między statkami, niezależnie od tego, jakiej marki nadajnik stał w stacji.

3. Zapasowe źródło zasilania (Awaryjny szek)

Nadajniki Titanica zamilkły, gdy woda zalała kotłownie i stanęły główne prądnice statku. Nowe przepisy SOLAS wymusiły, by instalacja radiowa posiadała niezależne, awaryjne źródło zasilania (np. baterie akumulatorów umieszczone wysoko, na pokładzie łodziowym), które utrzyma nadajnik przy życiu nawet po całkowitym blackoucie okrętu.

4. Ustandaryzowanie sygnału SOS

Choć sygnał SOS (trzy kropki, trzy kreski, trzy kropki) został oficjalnie wprowadzony już w 1906 roku na konferencji w Berlinie, wielu operatorów (w tym brytyjscy marconiści na Titanicu) z przyzwyczajenia wciąż używało starego sygnału CQD (Come Quick, Danger). Po katastrofie wymuszono na całym świecie bezwzględne przejście na łatwiejsze do rozpoznania w szumach SOS i wyznaczono żelazną częstotliwość ratunkową dla telegrafii: 500 kHz.

5. Obowiązkowa certyfikacja operatorów

Sprzęt stał się na tyle krytyczny dla życia, że skończyły się czasy przypadkowych telegrafistów. Wprowadzono rygorystyczne, państwowe licencjonowanie operatorów morskich. To z tych pierwszych certyfikatów radiotelegrafistów bezpośrednio wyewoluowały dzisiejsze, dobrze ułożone świadectwa profesjonalne, takie jak General Operator’s Certificate (GOC), stanowiące do dziś absolutną podstawę obsługi systemów morskich.

Przewijanie do góry