TPAX

Za ojca polskiego krótkofalarstwa uznaje się Tadeusza Heftmana, który posługiwał się znakiem TPAX. To on 6 grudnia 1925 roku przeprowadził pierwszą potwierdzoną kartą QSL łączność ze stacją holenderską, a w kwietniu 1926 roku pierwsze polskie QSO DX z amerykańskim krótkofalowcem (U1AAO).

Zaledwie kilka miesięcy później, w czerwcu 1926 roku, zorganizowano w Warszawie I Ogólnokrajową Wystawę Radiową. Pionierzy polskiego eteru – Tadeusz Heftman (TPAX), Ludomir Danilewicz (TPAV) oraz Władysław Wysocki (TPAI) – zaprezentowali na niej swoje autorskie nadajniki i odbiorniki, za co otrzymali złote medale.

Finał tej historii był jednak absurdalny: zaraz po wręczeniu nagród ówczesne władze skonfiskowały cały ich sprzęt. Powód? Konstruktorzy nie posiadali państwowych licencji nadawczych – z tego prostego względu, że w Polsce nie istniały jeszcze przepisy, które by takie licencje w ogóle komukolwiek wydawały!

2. Krótkofalowcy w służbie wywiadu (Wytwórnia AVA)

Zdolności polskich radioamatorów szybko dostrzegł Oddział II Sztabu Głównego Wojska Polskiego, czyli wywiad. W 1928 roku, przy tajnym wsparciu finansowym wojska, powstała Wytwórnia Radiotechniczna „AVA”. Sama jej nazwa była głębokim ukłonem w stronę krótkofalarstwa – pochodziła od znaków wywoławczych założycieli: braci Danilewiczów (TPAV) oraz inż. Antoniego Pallutha (TPVA). Kierownikiem technicznym został wspomniany wcześniej Tadeusz Heftman.

To właśnie ci krótkofalowcy odegrali gigantyczną rolę w polskim sukcesie łamania niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma. AVA dostarczała Biuru Szyfrów sprzęt do radiopodsłuchu, a później zbudowała polską maszynę szyfrującą „Lacida” oraz słynne „bomby kryptologiczne” Mariana Rejewskiego.

3. „Pipsztoki” – najlepsze radiostacje szpiegowskie II wojny światowej

Gdy wybuchła II wojna światowa, Heftman ewakuował się do Wielkiej Brytanii, gdzie pod Londynem (w Stanmore) założył Polskie Wojskowe Warsztaty Radiowe. Zaprojektował tam legendarną serię miniaturowych radiostacji nadawczo-odbiorczych (m.in. AP-4, AP-5), które mieściły się w niewielkiej walizce i były niezwykle odporne na wstrząsy (nawet podczas skoków spadochronowych).

Od charakterystycznego piskliwego dźwięku emitowanego podczas pracy kluczem, urządzenia te zyskały potoczną nazwę Pipsztoki. Były tak niezawodne i łatwe w obsłudze (wymagały jedynie podłączenia zasilania, anteny i słuchawek, a jeden przełącznik zmieniał tryb nadawania na odbiór), że korzystała z nich nie tylko Armia Krajowa i legendarni Cichociemni, ale także brytyjskie kierownictwo operacji specjalnych (SOE) i francuski ruch oporu. Brytyjczycy z podziwem określali Pipsztoka mianem „Polish spy radio”, uznając go za najlepszą konspiracyjną radiostację na świecie.

W PWWR produkowano także anteny konspiracyjne, wytłumiające falę przyziemną, wg metody kompensacji zakłóceń, wynalezionej i opatentowanej przez Stefana Manczarskiego, które były praktycznie niemożliwe do zlokalizowania radionamiernikiem.

Bezpośrednio po wojnie, w siedzibie PWWR Tadeusz Heftman wraz z brytyjskim oficerem bezpieczeństwa J. Timsem założył firmę British Communication Corporation Ltd. Później jej właścicielem stał się Daniel Prenn. Pracowało w niej wielu Polaków, w tym m.in. gen. Michał Karaszewicz – Tokarzewski oraz gen. Wacław Przeździecki. BCC produkowała głównie sprzęt radiowy przeznaczony dla wojska, w tym. m.in. uznaną radiostację czołgową WS C13. Znacznie później, została spółką zależną Racal Electronics PLC, następnie przeistoczyła się w Vodafone, obecnie brytyjskiego potentata telefonii komórkowej.

Jak sami widzicie, polscy inżynierowie i radioamatorzy to absolutne gigachady i totalni bossowie! Zaczęli od domowych samoróbek, za które system początkowo wlepiał im bany, a potem poprostu wjechali z buta w historię.

Nie dość, że potężnie zboostowali łamanie Enigmy, to jeszcze dropili dla szpiegów sprzęt (czyli Pipsztoki), który był totalnie OP – niezniszczalny, banalny w obsłudze i z antenami na wiecznym trybie incognito :). Ale największy mindblow to finał tej historii: goście zaczynali od tajnej konspiry i sprzętu w walizkach, a finalnie postawili fundamenty pod Vodafone – dzisiejszego, globalnego giganta telekomunikacji!

Zachęcamy wejść tutaj https://hf5l.pl/lacznosc-w-armii-krajowej-1939-1945/ i zaznajomić sie z kontrukcjami radiowymi, nie na darmo nazywanymi najlepszymi w tamtych czasach.

Morał z tego taki:
jak polski inżynier siada do lutownicy i kabli, to nie ma miękkiej gry – od razu dowozi gamechanger na skalę światową. Mega szacun!

Ta zawartość jest zablokowana, ponieważ wymaga ciasteczek YouTube.

Przewijanie do góry